Podkamień koło Brodów

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Nawigacja

Aktualnie online

-> Gości online: 4

-> Użytkowników online: 0

-> Łącznie użytkowników: 503
-> Najnowszy użytkownik: miriam

Ostatnio Widziani

krystian krystian
18:49:49
UNGER
1 dzień
harry harry
1 dzień
RENATAJ
1 dzień
Liana
1 dzień
swietojanski
1 dzień
robert1942
4 dni
STOCKI JEAN MICHEL
6 dni
Roman
6 dni
dolorek
6 dni

Statystyki

Zdjęć w galerii: 1468
Artykułów: 301
Newsów: 147
Komentarzy: 1167
Postów na forum: 729
Użytkowników: 504

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

11-05-2013 15:04
Dzięki dostępowi do ksiąg udało się rozpoznać nagrobek Małgorzaty Piątkowskiej oraz Jana i Anny Pleszczuk, Wandy Szymborskiej i Antoniny Szmigielskiej.

20-08-2012 13:21
Indeksy uzupełnione zostały o śluby osób o nazwiskach na literę "T" z lat 1785-1942

09-08-2012 16:26
Uzupełniłem o kolejną notkę z gazety artykuł "O Podkamieniu w prasie"

29-07-2012 12:58
Poprawiłem plan cmentarza - szkoda, że nikt nie zwrócił mi uwagi na błędy na tej stronie.

14-06-2012 14:16
Dzień dobry. Mam naimię Serhij. Jestem z Ukrainy. Na tej stronie internetowej w Liście zamordowanych w Podkamieniu w klasztorze osób znalazłem informację o bracie mojego pra-pradziadka Andrzeja Juzwy.

18-03-2012 20:59
Wizualnie poprawiłem plan Podkamienia: http://www.podkam.
..?page_id=9

24-02-2012 18:50
Przybyło kilka wierszy w dziale "Wiersze i proza".

01-03-2010 18:37
Wzorem strony http://www.olejow.
pl
będę zamieszczał genealogie rodów z Podkamienia, (dostęp dla grupy "Genealogia". Aby przynależeć należy wyrazić taka chęć

01-02-2010 23:22
Poprawiłem trochę listę pomordowanych - ułożona została wg miejsca mordu.

31-12-2009 15:14
Pozdrowienia Noworoczne dla użytkowników i gości strony Podkamienia, życzą administratorzy www.olejow.pl www.milno.pl

Ankieta


Pamiętaj - Ty też możesz pomóc!!
Wypełnij i wyślij ankietę dot. pomordowanych.
ANKIETA

Stowarzyszenie


A czy Ty zapisałeś/-aś się już do Stowarzyszenia Kresowego Podkamień?
DEKLARACJA

Ankieta

Indeks ślubów na jakie litery ma zostać opublikowany jako następny?

C-D
C-D
6% [1 głos]

G
G
6% [1 głos]

H
H
6% [1 głos]

I-J
I-J
6% [1 głos]

K
K
6% [1 głos]

L
L
0% [0 głosów]

O
O
0% [0 głosów]

R
R
18% [3 głosy]

S-Ś
S-Ś
29% [5 głosów]

W
W
24% [4 głosy]

Ogółem głosów: 17
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 11/02/2016 10:46

Archiwum ankiet

Identyfikacja


Identyfikacja osób

Genealogia


Genealogia Podkamienia

Księgi metrykalne


Księgi metrykalne

I Kataster


Kataster józefiński

II Kataster


Kataster franciszkański

Ostatnie artykuły

Ostatnie komentarze

Top komentatorzy

Ostatnie zdjęcia

Najczęściej

Najczęściej oglądane:
Liczba obejrzeń: 6,797
Figurka na nagrobku
Liczba obejrzeń: 6,751
Wielki Kamień
Najczęściej komentowane:
Liczba komentarzy: 11
Ułani
Liczba komentarzy: 9
Wieża 20
Najczęściej oceniane:
Liczba ocen: 4
Średnia: 5.00
Na tle pomnika
Liczba ocen: 3
Średnia: 5.00
Klasztor

Newsletter

Aby móc otrzymywać e-maile z Podkamień koło Brodów musisz się zarejestrować.

Warto tam zajrzeć

Nawigacja

"Dźwignij mię Pani moja z Podkamienia…"

"Dźwignij mię Pani moja z Podkamienia…"

 

Nawiedzający dominikański kościół Św. Wojciecha we Wrocławiu przy dzisiejszym pl. Dzierżyńskiego, znają ten obraz zawieszony w pn. ramieniu poprzecznej nawy.

Otaczany czcią od niemal czterech wieków przybył tu z dalekiego Podkamienia, a bezpośrednio z Krakowa (30 kwietnia 1959 r.). w którym znalazł się w r. 1940 przywędrowawszy ze Lwowa. Nie była to jego pierwsza dramatyczna wędrówka. ale tym razem - najdłuższa. Nazywany wizerunkiem Matki Bożej Różańcowej – choć nie należy do obrazów tej właśnie kategorii - przywołuje na pamięć miejsce, w którym od zarania XYII w. królował: Górę Różańca św. w Podkamieniu. uświeconą męczeństwem pierwszych „braci pielgrzymujących” z drużyny idącej śladami św. Jacka na Wschód. W 1245 r. ponieśli tu śmierć za wiarę przeor Urban i 12 braci. Historia obrazu i miejsca skupia w sobie wiele wątków, które kształtowały świadomość religijną i kulturową dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów, wątków wciąż nieobumartych.

Miasteczko na pograniczu Wołynia i Podola. na dziale wodnym Dniepru i Dniestru zawdzięcza powołanie do życia Piotrowi Cebrowskiemu, ale swoje istnienie ufundowanemu przez Cebrowskiego w 1464 r. klasztorowi oo. Dominikanów, którzy po dwóch wiekach wzięli w posiadanie górę z monumentalnym głazem narzutowym - w wieści gminnej ciśniętym przez diabła, nieprzyjaciela planującego zmiażdżenie klasztoru. Wprowadzeni uroczyście przez bpa Grzegorza z Sanoka, przetrwali tu pól wieku. Gdy w 1519 napad tatarski zniweczył i te początki. Dopiero rok 1612, kiedy utworzono odrębną Prowincję Ruską Św. Jacka otworzył nowe perspektywy: powstanie kompleks klasztorny XVII/XYIII w. W dziele Reformy Kościoła po soborze trydenckim dominikanie szczególnie w Polsce wypełnić mieli wielką rolę w odnowieniu życia religijnego. Na kresach wschodnich w dalszym ciągu żywa była ponadto idea pracy misyjnej. koegzystencji z prawosławiem. Dominikanie Prowincji Św. Jacka otrzymali papieski przywilej noszenia czerwonych pasów: ten znak męczeństwa pierwszych braci nie był jedynie chwalebną pamiątką, ginęli bowiem dominikanie i później z rak tatarskich czambułów, Kozaków, gnili po więzieniach w dobie wojen z Moskwą. Ale męczeński stygmat nie wyrażał wszystkich treści misji.

Zakon kaznodziejski, zakon uczonych wypełnił na kresach wielką misję cywilizacyjną w różnobarwnym społeczeństwie Polaków, Rusinów, Ormian i in. Obok bernardynów był zakonem najbardziej polskim, a obok jezuitów – najbardziej znaczącym dla Kościoła, wykształconym i prężnym. Dzieje tylko jednego Podkamienia uzmysłowiają kim byli dominikanie na tych ziemiach. Jakże imponujący wolą trwania w obliczu nieustannych zagrożeń bytu narodowego, gdy trwanie nie sprowadzało się jedynie do opędzania najelementarniejszych potrzeb. Górujący od XVII w. nad Podkamieniem klasztor wychowywał, uczył, leczył, a także często był schronieniem, warowną – a tak z trudem wznoszoną - fortecą. Alumnat (1730) dla ubogiej młodzieży szlacheckiej, pracownie graficzna, malarska; szkoła rzemiosła, a obok Studium Generalne zakonu, od polowy XVIII w. – obok Lwowa - centralne archiwum Prowincji. Przywilej królewski na własną drukarnię, niestety nie wykorzystany w obliczu walących sie klęsk konfederacji barskiei i pierwszego zaboru, przechodu i łupiestwa ze strony obcych wojsk. I tak było do wojny w 1914 r. kiedy zbombardowano kompleks klasztorny, spalono kościół,  kiedy legła w gruzach przepiękna biblioteka,  spłonęło archiwum. Podnosił sie zwolna: kościół zewnętrznie odbudowano (1938), ale klasztor jedynie w części. Czy może dziwić wobec tych wszystkich kolei łacińska inskrypcja na kościelnej wieży: „Violator operis infelix esto!" Który zniszczysz to dzieło, bądź nieszczęsny. Podobno przeląkł się odczytawszy ten napis cesarz austriacki Józef II. Oświecony ten monarcha wprawdzie złupił klasztor, ale go nie skasował, jak uczynił to z 20 klasztorami dominikanów w Galicji. Zapobiegliwości przeorów, ale i opiece Boskiej zawdzięczał Podkamień ocalenie, co uderza zwłaszcza gdy zauważyć, że inne domy klasztoru na kresach pod zaborem rosyjskim zlikwidowano ukazem z 1832 r. w odwet za powstanie listopadowe: 27 w Prowincji Ruskiej (w tym jackowy Kijów, Czarnobyl), 20 na Litwie (z Witebskiem).

Dzieje obrazu. Wbrew powtarzanym bezmyślnie opowieściom jakoby obraz Matki Boskiej, o którym mówimy istniał w Podkamieniu od pradawnych czasów. tzn. od XIII w. trzeba sprostować, że wizerunek Matki Boskiej został namalowany we Lwowie, znanym przecież wówczas ośrodku malarstwa cechowego. na zlecenie przeora Wincentego z Jarosławia w l. 1612-1617. W owym czasie, a ściślej w latach 1598-1643 znajdowały sie w kościele trzy obrazy Matki Boskiej: najstarszy. ufundowany właśnie w 1598 r. przedstawiał Wniebowzięcie, tematycznie związane z największymi uroczystościami w Podkamieniu. Zakupiony był, podobnie jak wrocławski, we Lwowie, otaczany tak samo czcią. Zawieszono go w Kaplicy Stopek Maryi, o której powiemy za chwilę. Obraz drugi, identyfikowany przez nas z obrazem przewiezionym do Wrocławia, wg Szymona Okolskiego (1648 r.) został „sprawiony" jako votum: "obraz snaniały, niemały, kędy Najświętsza Panna na lewej ręce trzyma Boga i Syna swojego". I następnie pisał Okolski: „malowano ten obraz na płótnie we Lwowie, ale go potym malarz zakonny na tablicy przyklijeł dla trwałości". Wspomniał też Okolski, że w 1612 r. "za ojca Wincentego "była" tablica z surowego drzewa zrobiona na puł przełupana". Wreszcie dodał: "była tam Panna przy kraju. tego obrazu namalowana w białej szacie, szlachecka, modląca się". Uczony zakonnik Sadok Barącz potwierdził w XIX w. ten ważny szczegół, a wrażliwy malarsko – ocenił, że panienkę domalowano później i lepszym pędzlem, przy niej inicjały "E.G." z herbem Prus. Był wówczas w klasztorze jeszcze jeden obraz: odrysowany na zlecenie przeora Damascena (1640-1643) z bolońskiego wizerunku Matki Boskiej z Dzieciątkiem, tradycyjnie przypisywanego św. Łukaszowi. Oddano go do Kaplicy Stopek. Ten typ przedstawienia Madonny kojarzy się z mniejszymi rozmiarami obrazu. I mimo że treścią obecnego we Wrocławiu obrazu jest również Matka z Dzieciątkiem trzymanym na lewym ręku, a więc zgodnie z ujęciem na obrazie bolońskim, jedynie schemat pozostaje ten sam. Samo dzieło lwowskiego anonima przynależy do nowszych czasów, postać Maryi i błogosławiącego Jezusa zachowuje swoją hieratyczność, ale widoczne są już pewne odchylenia ku bardziej realistycznemu ujęciu. Matka Boska nie jest malowana frontalnie, lecz en trois quarts, zwrócona lekko w lewo.

Nie bez powodu zajmujemy uwagę Czytelnika formą dzieła, ważną historycznie. Większość obrazów otoczonych czcią w Polsce, poczynając od Matki Boskiej Częstochowskiej przedstawia Ją właśnie jako Matkę z Dziecięciem. Jest to bardzo znamienna dla kultury staropolskiej przewaga tematu Macierzyństwa, społecznego znaczenia rodziny i potrzeby intymności w kontakcie z Bóstwem. Kościół' po soborze trydenckim bardzo starannie zajął się funkcją, formą i treścią obrazów, zalecając pewne ujęcia jako najwłaściwsze, wśród nich – właśnie Matkę Boską z Dzieciątkiem. Wzorem była tu Matka Boska Śnieżna, również przypisywana Św. Łukaszowi, znajdująca się w Bazylice Rzymskiej Matki Boskiej Większej. Treść teologiczna nie nasuwała wątpliwości. Ważny był przy tym inny jeszcze wzgląd – ten właśnie wizerunek obnoszono w procesji w Rzymie w roku 1571, kiedy starły się ze sobą pod Lepanto dwa światy chrześcijański i półksiężyca, przynosząc zwycięstwo wojskom papieskim. Lud rzymski uznał w Matce Boskiej Śnieżnej swoją wybawicielkę. W Polsce, nieustannie zagrożonej przez potęgę turecką, Polsce nękanej przez Tatarów, Szwedów, ten tytuł Bożej Rodzicielki obrończyni chrześcijaństwa, przemawiał najżywiej. Stąd tak często nazwania obrazów cudownych - Zwycięska (chociaż w ikonografii Zwycięska, po grecku Nikopoia, przedstawiana była na tronie, siedząca na bogatych poduszkach i trzymająca Dzieciątko frontalnie). Obraz podkamieński jest ciekawym przykładem wierności wzorowi i już odmiennej, właściwej polskiemu barokowi, adaptacji. Z jednej strony bowiem wierny jest w zasadniczym schemacie, układzie rąk Madonny i przedstawieniu Jezusa błogosławiącego z książką w lewej raczce, co oznacza urząd nauczycielski, a z drugiej przedstawia Marię jako Królową Nieba i Ziemi. Koronowanie obrazów cudownych przyszło do nas z Włoch, ale wydaje się, że dbałość o insygnium królewskie, tzn. o berło, wkładane w prawą dłoń Marii, jest już rysem czysto polskim, jak dowodzi częstość tego motywu w wizerunkach Matki Boskiej, koronowanej w XVII i zwłaszcza XVIII w.:

Masz berło tu rękach, znać, żeś

Monarchini,

Masz w drugiej Syna, ten wszystko

uczyni,

modlił się pieśnią do Matki Boskiej Podkamieńskiej Stanisław Ledóchowski, marszałek konfederacji tarnogrodzkiej, zm.w 1725 r. Twarz Matki Boskiej nie przypomina wizerunku rzymskiego, spojrzenia ponad widza, skierowane w dal, podkreśla wprawdzie dystans Matki Boga, ale w wydłużonych rysach twarzy jest coś bliższego ówczesnemu malarstwu rodzimemu, orientalność wydaje się także „tubylcza", ruska na kresowy sposób, może i ormiańska. Dość typowe również wydaje się widzenie Marii jako Niewiasty z Apokalipsy – w nimbie 12 gwiazd. Przytem pierwsza gwiazda spoczęła na prawym ramieniu Matki Boskiej, wskazując na Nią jako Gwiazdę, ostatni ratunek. Taką Ją chciał widzieć człowiek żyjący wśród nieustannych lęków i zagrożeń - Matkę Boga i Orędowniczkę: w życiu i w śmierci. Tu wyrażała się najsilniej religijna świadomość bytu.

Dość trudno jest dziś stwierdzić, którą z kolei suknię nałożono na obraz. Szata, istniejąca w momencie koronacji z 1727 i, chyba identyczna z obecną nie była na pewno jedyna. Korony obecne pochodzą z czasu rekoronacji, z 1927 r. Te wspanialsze, ufundowane przez J.A. Branickiego w 1722, a może (tak w innych źródłach) przez królewicza Konstantego Sobieskiego w 1725, ,,złociste obie" nałożono na głowę Marii i Syna w 1727 r. Zagarnięte przez rząd austriacki, zostały odzyskane w 1812 r., lecz je skradziono w 1870. Nowe zaprojektował w 1872 r. Jan Matejko, ale i im nie było dane przetrwać pożogi 1920 r. Nie ma też przepysznego tła z bogato, rzeźbiarsko ujętych motywów roślinnych, spowijających postać Madonny.

Kiedy Kościół potrydencki otrząsnął się z szoku Reformacji, światłem jego stali się wielcy mistycy hiszpańscy - Św. Teresa z Avila i św. Jan od Krzyża (święci szczególnie bliscy Janowi Pawłowi II–mu). Na przekór suchemu, zbyt rygorystycznemu protestantyzmowi zatryumfowało to, co widzialne, a co przybliża Boga. Stało się to dzięki ich doświadczeniu. I o ile rycerze Chrystusowi, jezuici, przyjęli ten trop w propagowaniu wiary wśród maluczkich, chłodno doceniając jego skuteczność, o tyle mistycyzm otwierał drogę do wnętrza ludzkiego –- to dzięki obrazom, według św. Teresy, powstawał wewnętrzny obraz Boga. Z przeszło 460 cudownych obrazów NMPanny w Polsce, opisanych przez Sadoka Barącza, ogromna większość wiąże się z kultura XVI–XVIII w. Obraz przedstawiał racje serca, był „narzędziem nadprzyrodzonym wybranym, by udzielać ludziom niezwykłych łask Bożych". Intensyfikacji przeżyć pomagała sama rzeczywistość – prócz wspomnianych już wojennych niebezpieczeństw lęk przed zarazą, nachodzącą co jakiś czas kraj, a nadto przed cierpieniem w chorobie i przypadkach, z których ratować mogło tylko orędownictwo Marii. Ale i obraz nieraz dzielił te zmienne losy ludzkie, gdy uwożono po w bezpieczne miejsce do Poczajowa, Brodów czy Lwowa. Tak było podczas buntu Chmielnickiego, tak w 1656 r., 1672, roku Chocimia, tak wreszcie w 1688. Zawsze powracał do Podkamienia. gdy mijała obawa. Żył wśród mieszkańców tamtych ziem, otaczany od samego początku kultem i to przez maluczkich i najwielmożniejszych. którzy tu zostawili wota i świadectwa doznanych łask. W kronice procesu cudów, ogłoszonej przez Okolskiego, znajdujemy nazwiska magnaterii ruskiej - hetmana Stanisława Koniecpolskiego, Potockich, Wiśniowieckich, Rzewuskich, Czartoryskich własną ręka podpisujących zeznania. Rodzina Sobieskich nie trafiła tu jak ktoś sobie wyobraził – przypadkiem. Byli oni kością z kości, krwią z krwi tej ziemi, począwszy od ojca króla, Jakuba, znakomitego męża stanu i mówcy, który z pokorą wyznawał, ile razy uciekał się do wizerunku podkamieńskiego: błagając o syna, a gdy ten przyszedł na świat - a był to ukochany Marek - o jego liczne uzdrowienia.

Królując na wyniosłym wzgórzu, skąd widać było złote kopuły bazyliańskiego Poczajowa, Tarnopol i Lwów w dni pogodne, był Podkamień zwornikiem, łaczacym - przez wspólny kult Bogarodzicy - katolików, grecki obrządek i prawosławie. W ołtarzu, strzeżonym przez korowód rokokowych świętych, dwa miejsca, te bliższe cudownemu wizerunkowi, zajęły figury dwóch świętych wschodniego obrządku. Po polsku i po rusku składał pieśni Matce Boskiej wspomniany już Ledóchowski:

Ty hrysznika z tiażkoi muky,

Czere twoi zbawlajesz ruku,

Ne daj propasty…

W tej samej, pokutnej tonacji wzywał Marię po polsku:

Wspomnij na zaszczyt swego

Imienia,

Dźwignij mię, Pani moja z

Podkamienia!

Może ten znak jedności został jakoś przeniesiony i w nasze krwawe stulecie, skoro kiedy na świątynię podkamieńską przyszła apokaliptyczna noc rzezi 11 na 12 marca 1944 -– wycięto w pień 250 Polaków, w tym także kobiety i dzieci – ojciec Józef Burda. Ostatni przeor i autor wstrząsającej relacji zapisał i takie słowa „papadii", która zagrodziła drogę rozwścieczonemu banderowcowi żądającemu wydania kogoś, kto znalazł w jej domu schronienie. Powiedziała wówczas: ,,po moim trupie".

 

WANDA ROSZKOWSKA

PS. Przeorowi wrocławskiego klasztoru Ojców Dominikanów - O.Romanowi Bakalarzowi serdecznie dziękuje za cennie informacje bibliograficzne i za udostępnienie wspomnianej wyżej relacji.

 

Nowe Życie: dolnośląskie pismo katolickie: religia, kultura, społeczeństwo, 1988, nr 20 (135)

 

Link do gazety w wydaniu cyfrowym: 

http://jbc.jelenia-gora.pl/dlibra/info?mimetype=image/x.djvu&sec=false&handler=dvju_browser&content_url=/Content/6839/20_1988.djvu


Poleć ten artykuł
Podziel się z innymi: Delicious Facebook Google Live Reddit StumbleUpon Tweet This Yahoo
URL:
BBcode:
HTML:
Facebook - Lubię To:


Komentarze

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Wygenerowano w sekund: 0.06
4,545,028 unikalne wizyty