Podkamień koło Brodów

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Nawigacja

Aktualnie online

-> Gości online: 4

-> Użytkowników online: 0

-> Łącznie użytkowników: 584
-> Najnowszy użytkownik: Leszek

Ostatnio Widziani

Wioletta Sloma
1 dzień
swietojanski
1 dzień
hawrras
2 dni
giardeto
5 dni
wgrybos
1 tydzień

Statystyki

Zdjęć w galerii: 1749
Artykułów: 374
Newsów: 236
Komentarzy: 1421
Postów na forum: 878
Użytkowników: 584

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

05-03-2020 05:38
Album: Dokumenty. Ciekawe skany "podkamienieckich" dok. W. Bieżana: tutaj.

11-05-2013 15:04
Dzięki dostępowi do ksiąg udało się rozpoznać nagrobek Małgorzaty Piątkowskiej oraz Jana i Anny Pleszczuk, Wandy Szymborskiej i Antoniny Szmigielskiej.

20-08-2012 13:21
Indeksy uzupełnione zostały o śluby osób o nazwiskach na literę "T" z lat 1785-1942

09-08-2012 16:26
Uzupełniłem o kolejną notkę z gazety artykuł "O Podkamieniu w prasie"

29-07-2012 12:58
Poprawiłem plan cmentarza - szkoda, że nikt nie zwrócił mi uwagi na błędy na tej stronie.

14-06-2012 14:16
Dzień dobry. Mam naimię Serhij. Jestem z Ukrainy. Na tej stronie internetowej w Liście zamordowanych w Podkamieniu w klasztorze osób znalazłem informację o bracie mojego pra-pradziadka Andrzeja Juzwy.

18-03-2012 20:59
Wizualnie poprawiłem plan Podkamienia: http://www.podkam.
..?page_id=9

24-02-2012 18:50
Przybyło kilka wierszy w dziale "Wiersze i proza".

01-03-2010 18:37
Wzorem strony http://www.olejow.
pl
będę zamieszczał genealogie rodów z Podkamienia, (dostęp dla grupy "Genealogia". Aby przynależeć należy wyrazić taka chęć

01-02-2010 23:22
Poprawiłem trochę listę pomordowanych - ułożona została wg miejsca mordu.

Ankieta


Pamiętaj - Ty też możesz pomóc!!
Wypełnij i wyślij ankietę dot. pomordowanych.
ANKIETA

Stowarzyszenie


A czy Ty zapisałeś/-aś się już do Stowarzyszenia Kresowego Podkamień?
DEKLARACJA

Ankieta

Chciałbym/Chciałabym w najbliższym czasie odwiedzić Podkamień i okolice

TAK
TAK
100% [3 głosy]

NIE
NIE
0% [0 głosów]

Ogółem głosów: 3
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 05/07/2021 13:23

Archiwum ankiet

Identyfikacja


Identyfikacja osób

Genealogia


Genealogia Podkamienia

Księgi metrykalne


Księgi metrykalne

I Kataster


Kataster józefiński

II Kataster


Kataster franciszkański

Ostatnie komentarze

Top komentatorzy

Ostatnie zdjęcia

Najczęściej

Najczęściej oglądane:
Liczba obejrzeń: 10,902
Wielki Kamień
Liczba obejrzeń: 9,855
Figurka na nagrobku
Najczęściej komentowane:
Liczba komentarzy: 11
Ułani
Liczba komentarzy: 10
Figura Chrystusa
Najczęściej oceniane:
Liczba ocen: 4
Średnia: 5.00
Na tle pomnika
Liczba ocen: 3
Średnia: 5.00
Klasztor

Newsletter

Aby móc otrzymywać e-maile z Podkamień koło Brodów musisz się zarejestrować.

Warto tam zajrzeć

Nawigacja

Zginęli, bo byli Polakami

Obrazy artykułów: zgineli01.jpg

           Podkamień koło Brodów na Kresach Wschodnich. Potężny klasztor dominikanów na Górze Różańcowej z łaskami słynącym obrazem Matki Bożej Różańcowej, zwanej Podkamieńską. Częstochowa Wschodu – jak mawiano przed wojną. I data 12 marca 1944 roku. Data wielkiej tragedii jaka miała tam miejsce – ludobójstwa dokonanego przez banderowców na sąsiadach - Polakach. W tym dniu zginęło kilku członków mojej rodziny, wśród nich moja Babcia, Ksawera Wiśniewska. Wspomnienia tych wydarzeń od dziecka słyszałam w domu i u wujostwa. Dwadzieścia lat po wojnie mój wujek, brat mojej Mamy - Aleksander Wiśniewski, i brat mojej Babci – Czesław Świętojański, podjęli decyzję o zgromadzeniu wspomnień o tej zbrodni. Na początku robili to w tajemnicy. Ale okazało się, że trzeba sięgnąć dalej, aby wszystko udokumentować, żeby nikt nie zapomniał. Pomimo obaw działali dalej. Mieli ku temu sposobność. Rodzina mojej Mamy była dość znana w Podkamieniu, mieli wiele kontaktów. Związana była też z kościołem i klasztorem, ponieważ wykonywali tam prace stolarskie. Po wojnie wszyscy podkamieniacy gromadzili się (i gromadzą się do dziś) 15 sierpnia na odpuście w kościele p.w. św. Wojciecha we Wrocławiu, przed wizerunkiem Matki Bożej Podkamieńskiej. To było bardzo dobre miejsce na zdobywanie dokumentów i  wspomnień z tych tragicznych wydarzeń. Zgromadzone przez nich materiały stanowią dokument okrutnych wydarzeń, które stały się udziałem naszej rodziny i innych mieszkańców Podkamienia i okolic. Z obserwacji rodzinnych wspomnień widać, że tak długo jak żyją świadkowie tej tragedii i ich najbliżsi, tak długo dramatyczne wspomnienia tych dni tkwią w nich. Mimo upływu  dziesiątków już lat, to nadal otwarta rana.

Do Podkamienia już od lata 1943 roku docierały informacje o mordach na Polakach na Wołyniu. Przyjeżdżali do miasteczka uciekający przed pogromem krewni i obcy. Znajdowali schronienie u polskich rodzin. Również moja Babcia odstąpiła pokój takim uciekinierom. Schronienie w klasztorze znalazł ks. proboszcz z Wiśniowca. Czesław Świętojański pomagał ukrywać się Żydom, którzy byli świadkami pogromu i uszli z życiem. Schronili się w grobowcu na cmentarzu i w kanale wychodzącym z klasztoru, a od 12 marca 1944 r. ukrywali się w schowku w jego stajni. Z nastaniem zimy mordy zbliżały się do Podkamienia. Obserwowano coraz częściej łuny pożarów w okolicy. Docierały wiadomości o następnych tragediach. Moja Mama - Teresa - wspominała, jak pewnego dnia wozem drabiniastym przywieziono zmasakrowane ciała pomordowanych na Pańkowszczyżnie. Rozpoznała, po ubiorze, dwie dziewczynki, które znała z kościoła. Pogrzeb zgromadził na modlitwie bardzo wielu mieszkańców. Mama mówiła, że nie była na pogrzebie. Zabroniono jej uczestnictwa, bo bardzo przeżyła to, co widziała. Miała wówczas 14 lat.

Obrazy artykułów: zgineli02.jpg           Wraz z narastającym zagrożeniem niektórzy Polacy decydowali się opuścić Podkamień. Niektórzy wyjeżdżali do rodziny, do innych - wydawało się - bezpieczniejszych miejsc. Różnie z tym było. W taki sposób uratowała się część mojej rodziny, która wyjechała do Lwowa. Jednak aby przeżyć, ciocia Wikta (Wiktoria Świętojańska, siostra mojego dziadka Teodora) wielokrotnie z narażeniem życia przechodziła przez front na Wołyń. Prowadziła handel wymienny. Złapana przez banderowców, cudem uszła z życiem dzięki znajomości ukraińskiego (pochodziła z rodziny mieszanej - jej ojciec był Rusinem).

W piątek 10 marca 1944 r. dotarła do klasztoru wiadomość o spotkaniu Niemców i banderowców, na którym prawdopodobnie ustalono napad na klasztor i sąsiednie Palikrowy. Ze wschodu nadciągali sowieci. Wojska niemieckie opuściły Podkamień. Polską ludność ogarnęła panika. Wiedzieli, co może się wydarzyć, wiedzieli jak niezwykle brutalnych mordów dopuszczają się banderowcy - nie oszczędzając nikogo, kto jest Polakiem. Ludność schroniła się w klasztorze. Bramę zatarasowano. W klasztorze istniała organizacja podziemna Armii Krajowej. Należał do niej między innymi starszy z braci mojej Mamy - Milek (Emil), oraz wspomniany wcześniej brat Babci, Czesław. Organizacja nie była wystarczająco sprawna i słabo uzbrojona.

           Była niedziela, 12 marca. Jak wspominał Czesław, (w książce "Możemy wszystko przebaczyć, nie wolno nam niczego zapomnieć") "ks. Burda odprawił nabożeństwo, na którym modlili się wszyscy żarliwie o pomoc, o opiekę i obronę przed grożącym niebezpieczeństwem. Odmówiono Litanię do Matki Bożej. Zapamiętałem do dziś pieśń pełną żarliwej prośby "Serdeczna Matko, Opiekunko ludzi..." oraz "Matko Najświętsza, do Serca Twego...". Mimo upływu tylu lat, gdy słyszę tę pieśń, przypominają mi się te chwile pełne grozy. Rano o godzinie 7.00 odbyła się Msza św., na której wiele osób przystąpiło do komunii, w tym obie moje siostry. Pozostałym ksiądz udzielił absolucji. Chodząc po celach, wszystkim w nich znajdującym się też udzielał absolucji. "Brak sprawnej organizacji obrony i podstęp ze strony banderowców doprowadziły do otwarcia bramy klasztornej. Ludność zaczęła uciekać. Po chwili pojawili się banderowcy i rozległy się strzały.

Na naradzie rodzinnej pod przywództwem brata mojej Mamy zapadła decyzja, że kobiety wyjdą z klasztoru do miasteczka. Wyszła również moja babcia Ksawera z moją Mamą Teresą, licząc na to, że obecni tam Niemcy z SS Galizien nie będą strzelać do kobiet i dzieci. Natomiast mężczyźni – w tym młodszy brat mojej Mamy, Aleksander- po pożegnaniu się z bliskimi, zaopatrzeni w białe prześcieradła udali się do kanału ściekowego w stajni klasztornej. Zamknęli za sobą właz i brnąc w ściekach doszli do wyjścia. Było ono zawiane śniegiem, a oni nie mieli czym odwalić śniegu. Zatem tylko scyzorykiem na zmianę dłubali zmarznięty, zlodowaciały śnieg: 2 m wzdłuż i 2 m w górę. Otwór wyjściowy normalnie był zamknięty kratą, ale już wcześniej ta krata została odpiłowana przez mojego dziadka, aby umożliwić ucieczkę Żydom. Wiedział o tym przeor klasztoru i brat mojej Mamy. Na szczęście nikt nie zamocował kraty z powrotem. Uciekli.

           Być może wszystko dla mojej Babci Ksawery skończyłoby się dobrze, ale nie  wiedziała, co dzieje się ze starszym synem Milkiem. Ktoś mówił, że jest w klasztorze na dzwonnicy. Jak to matka, chciała się upewnić, czy żyje i czy jest bezpieczny. Zdecydowała zatem że wróci, mówiąc, że da sobie radę. Sprawdziła, że syn był tam, gdzie mówiono, dał znak chusteczką. W trakcie powrotu do domu została złapana przez banderowców. Zabrali ją do jednego z domów w pobliżu klasztoru i zamordowali. Ciało znalazła teściowa i pochowała. Babcia była bardzo pobita, miała siny cały bok i kilkanaście ran kłutych od bagnetu. Oprócz niej zginęły jeszcze trzy osoby z najbliższej rodziny.

Na podstawie wspomnień osób ocalałych z rzezi liczbę zamordowanych w klasztorze i miasteczku oszacowano na ok. 150 zabitych. Ewa Siemaszko (badaczka ludobójstwa dokonanego na Polakach podczas ll wojny światowej przez nacjonalistów ukraińskich na kresach południowo-wschodnich) szacuje całkowitą liczbę zabitych w Podkamieniu na 400-600 osób. Inni historycy podają liczbę ok. 600 zamordowanych, pisząc zarówno o zamordowanych w klasztorze, jak i w czasie próby ucieczki z niego.

Obrazy artykułów: zgineli03.jpg

              Ukrywanie się przed banderowcami, strach przed Niemcami i sowietami odcisnęły się na całej naszej rodzinie. Ponieważ mój dziadek Teodor już wcześniej został zabrany na roboty daleko w głąb Niemiec, moja Mama i jej starsi bracia zostali osieroceni. Tragiczne przeżycia sprawiły, że Mama przez pewien czas w ogóle nie mówiła. Potem zachorowała na tyfus. Dzięki trosce rodziny przeżyła. Po wojnie, po miesięcznej tułaczce transportem repatriacyjnym, ci, którzy uszli z życiem, dotarli na Ziemie Odzyskane. Mamy tylko to szczęście, że nasi pomordowani mają swój grób na cmentarzu w Podkamieniu. Wiele rodzin do dziś nie wie, gdzie znajdują się szczątki ich bliskich. Mama często wracała wspomnieniami do tamtych dni, choć nie opowiadała szczegółów wydarzeń. W trudnych chwilach pisała wiersze. Zapisała kilka zeszytów. Matka Boska w podkamieńskim wizerunku zawsze była na pierwszym miejscu. Tak też pozostało. Całe życie, od tamtych tragicznych dni, Mama bała się banderowców. Bała się mówić o tych wydarzeniach, bała się, że ją znajdą nawet po wojnie. Długo nie chciała się zgodzić na przesłuchanie przez prokuraturę krakowską, która gromadziła dokumenty w sprawie jednego z banderowców. Bardzo przeżyła to, że ją znaleźli, pomimo iż wyszła już za mąż i nosiła inne nazwisko. Całą tę sprawę przepłakała - zarówno przed spotkaniem z prokuratorem, jak i potem.

           Ani moja Mama, ani brat mojej Babci, Czesław, nigdy nie pojechali do Podkamienia. Aleksander po latach odwiedził Podkamień i pozostałą tam część rodziny. Bardzo to przeżywał i lękał się. Po śmierci Czesława Świętojańskiego do końca życia gromadził i opisywał dokumenty dotyczące mordu i mieszkańców Podkamienia. Często konsultował informacje i zdjęcia z moją Mamą i córką cioci Wikty, Ireną. Z zebranych materiałów powstały dwie książki poświęcone życiu w Podkamieniu i mordom. Pomagała mu w ostatnich latach moja siostra, Maria, która była kilkakrotnie w Podkamieniu ze Stowarzyszeniem Kresowym "Podkamień". Była tam jeszcze za życia naszej Mamy, która bardzo obawiała się tego wyjazdu. Wraz z synem Aleksandra, Radosławem, dokonała dokumentacji fotograficznej cmentarza i stanu klasztoru. Znalazły się one w kolejnej książce, tym razem poświęconej miejscom pochówku w Podkamieniu.

Po wieloletnich staraniach potomków ofiar tego bestialskiego mordu UPA i dzięki władzom Rzeczypospolitej Polskiej, Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz członków Stowarzyszenia Kresowego "Podkamień" ukraińskie władze obwodowe i rejonowe w końcu zezwoliły na postawienie pomnika. 20 maja 2012 r. odsłonięto i poświęcono duży granitowy krzyż i sześć tablic z nazwiskami. Na krzyżu wyryto napis: "Pamięci mieszkańców Podkamienia i okolic, którzy zginęli w marcu 1944 r. Niech spoczywają w pokoju". W uroczystości łącznie wzięło udział około 200 osób. Uczestniczyła w niej również wraz z córką Wikty, Ireną Świętojańską moja siostra Maria.

           Według prezesa Stowarzyszenia Kresowego "Podkamień", Henryka Bajewicza, na pomnikowych tablicach nie umieszczono jednak wszystkich nazwisk pomordowanych Polaków, co - jak powiedział - "budzi niedosyt i żal. Polacy długo przekonywali stronę ukraińską o potrzebie postawienia pomnika. Przez lata bezsensowna śmierć tych ludzi skazana była na przemilczenie. Jednak nasza pamięć doprowadziła do tego, że dzisiaj, po 68 latach, możemy oddać hołd tym, którzy zostali tu pochowani. Chociaż jest to słowo na wyrost, bo nie było tu mowy o pochówku - było to po prostu zakopanie zwłok. Kilka lat temu powiedziałbym, że jest to niemożliwe, jednak pomnik wreszcie stoi i mam nadzieję, że będzie - szczególnie dla młodego pokolenia - przestroga, aby już nigdy nic takiego się nie powtórzyło". Dziś świadkowie tych tragicznych wydarzeń w większości już nie żyją. Przemówić mogą tylko zgromadzone dokumenty i wspomnienia.

           Obrazy artykułów: zgineli05.jpgNiestety, w 2017 r., tuż przed kolejną rocznicą tragicznych wydarzeń, przez Ukrainę przeszła fala niszczenia miejsc pamięci osób pomordowanych przez UPA. Zniszczone zostały m.in. polski cmentarz wojenny w Bykowni pod Kijowem, pomniki w  Hucie Pieniackiej oraz na podkamieńskim cmentarzu. W Podkamieniu nieznani sprawcy oblali czerwoną farbą płytę upamiętniającą pomordowanych przez UPA; na pomniku pojawił się również napis "śmierć Lachom".

           Liczba zamordowanych ustalona przez historyków i badaczy mówi o co najmniej 120 tys. Polaków. W 2016 roku Sejm RP ustanowił dzień 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach ll Rzeczypospolitej Polskiej na pamiątkę krwawej niedzieli na Wołyniu w 1943 r.

 

 

Anna Paszkowicz-Szymczak

Zdjęcia: Maria Paszkowicz

 

Obrazy artykułów: zgineli06.jpg


Poleć ten artykuł
Podziel się z innymi: Delicious Facebook Google Live Reddit StumbleUpon Tweet This Yahoo
URL:
BBcode:
HTML:
Facebook - Lubię To:


Komentarze

#1 | kacha dnia kwiecień 01 2021 12:58:23
Niezbędne jest przypominanie tych HiSTORII, bo coraz mniej jest świadków tamtych tragicznych wydarzeń. Dziękuję za dodanie do naszej zbiorowej pamięci tych wspomnień. Też byłam na odsłonięciu pomnika i chętnie po tym czasie przełomu covidowego się tam znowu udam.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 100% [1 głos]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [0 głosów]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]
Wygenerowano w sekund: 0.10
10,325,961 unikalne wizyty